Click on the slide!

Szkoła w Crawley

Ogromne zainteresowanie rodziców skłoniło kadrę i zarząd Polskiej Szkoły w Crawley, by znalazła się w niej także grupa przedszkolna!

Polska Szkoła w Crawley rozwija się prężnie. Prócz klas szkolnych powstała też grupa przedszkolna.

Dalej
Click on the slide!

Polscy powstańcy w Portsmouth

Zapraszamy na uroczystość z okazji 180-lecia przypłynięcia polskich powstańców listopadowych do Portsmouth.

Niesamowita historia! 180 lat temu do Anglii przypłynęło ponad dwustu powstańców.

Dalej
Click on the slide!

Strefa Wojtka

Uroczystość nadania imienia Niedźwiedzia Wojtka wypadła wspaniale. Nie obyło się bez chwil wzruszenia, ale też i zabawnych scenek.

Szkoła w Crawley wybrała na swojego patrona Niedźwiedzia Wojtka. 30 listopada szkoła świętowała uroczyste nadanie imienia.

Dalej
Frontpage Slideshow (version 2.0.0) - Copyright © 2006-2008 by JoomlaWorks
Dzisiaj jest: 20 Grudzień 2014
Imieniny: Bogumiła, Dominik
Polish (Poland)English (United Kingdom)

Iza Parynow - co zesłał los, trzeba będzie stracić

sobota, 30 października 2010 16:04 Renata Jarecka

Czasem jedno zdarzenie potrafi ukształtować kolejne dni naszego życia. Dla Izy Parynow – obecnie mieszkającej w Horley – takim dniem był 14 marca 1980 r.

Muzyczną królową lat 70. była w Polsce Anna Jantar. Jej wspaniale rozwijającą się karierę przerwała tragiczna śmierć na pokładzie samolotu, który rozbił się nad warszawskim Okęciem. Bieżący rok dla fanów „Jantarki” to 60. rocznica jej urodzin i 30. rocznica śmierci. Także rok śmierci męża Anny – Jarosława Kukulskiego, który po długiej chorobie zmarł 13 września.

Dlaczego wspominamy właśnie o tym w naszym miesięczniku? Bo pośród nas mieszka jedna z największych fanek Anny Jantar – współzałożycielka fanklubu oraz administratorka strony internetowej i Forum poświęconego piosenkarce. Poznajcie Izę Parynow.

 

Dla mnie Ona nadal jest

Gdy rozbił się samolot z Anną na pokładzie, Iza była nastolatką. Nie dało się wtedy nie znać utworów Anny Jantar, bo słyszeli je wszyscy. – Były to czasy, kiedy na jej piosenki czekało się z niecierpliwością – wspomina Iza, która jednak podkreśla, że nie była jakoś nadzwyczajnie zakochana w piosenkarce. Słyszała jednak o niej dużo dobrych rzeczy. W roku 1979 sławy i uznania przysporzył Annie utwór nagrany z Budką Suflera Nic nie może wiecznie trwać, który słuchacze popularnego Studia Gama wybrali najlepszą polską piosenką roku. Wtedy mniej więcej Iza poznała koleżankę, która mieszkała w tym samym bloku co rodzina Kukulskich. Izie przyszło do głowy, żeby kiedyś zapukać do zwykłych drzwi w zwykłym warszawskim blokowisku i uzyskać autograf od niezwykłej osoby, za jaką miała Annę Jantar. Odwagę, by zapukać, znalazła jednak dopiero po śmierci artystki:

Otworzyła mi mama Ani, pani Halinka, i zaprosiła mnie do środka. Nie spodziewałam się tak miłego gestu i tak ciepłego przyjęcia w domu Ani. Mimo żałoby wielu jej bliskich nie potrafiło mówić o Annie w czasie przeszłym. Pamiętam, jak w pierwszym programie wspomnieniowym, nadanym przez I program Polskiego Radia w kwietniu 1980 roku pani Halina Frąckowiak powiedziała: „Dla mnie Ona jest. Ja wiem, że Jej nie ma, ale… jest”. Ja mogę powiedzieć dokładnie to samo.

Oderwany ćwiek

Od tej wizyty Anna Jantar wręcz jakby narodziła się dla Izy. To dopiero wtedy Iza poczuła, że mogłaby dołożyć jakąś cegiełkę od siebie, by pamięć o piosenkarce nie zanikła. Rozmowy z panią Halinką szybko upewniły Izę w przekonaniu, że Ania jest osobą, o której pamięć warto pielęgnować. Okazało się, że takich osób jak Iza jest więcej. Wokół rodziny Kukulskich wciąż kręcili się ludzie, którym ciężko było poradzić sobie ze stratą Ani. Jedną z nich była Agata Materowicz, z którą założyły Klub Muzyczny im. Anny Jantar „Bursztyn”.

Spotkania fanklubu odbywały się na warszawskim Bemowie. Głównym celem, jaki sobie stawiali członkowie, było zachowanie pamięci o Annie. Realizować go zamierzali poprzez organizację koncertów i spotkań wspomnieniowych, wystaw. Pierwszą wystawę pamiątek po Ani, uświetnioną występami Eleni i Haliny Frąckowiak, udało się „Bursztynowi” zorganizować w 1984 r. w Stodole (warszawskim klubie muzycznym). Zgromadzono wtedy różne stroje estradowe, pamiątki rodzinne, z czasów szkolnych, ze szkoły muzycznej. Jednym z eksponatów był koncertowy strój Ani – wytłaczany licznymi ćwiekami. – Jeden ćwiek odpadł i ja go podniosłam – opowiada Iza – chciałam oddać mamie Ani, ale ona pozwoliła mi go zatrzymać. I mam go do tej pory pośród najbardziej cennych dla mnie pamiątek.

 

Muzyka kilku pokoleń

Iza zgromadziła niezłą kolekcję rzeczy związanych z Anną Jantar – płyt, książek, zdjęć. Niektóre zdjęcia otrzymała od osób prywatnych, inne od znanych fotoreporterów, a część kupiła za własne… kieszonkowe.

Zbierało się grosz do grosza – uśmiecha się Iza – i jak już się uzbierała odpowiednia suma, to chodziłyśmy z koleżanką do agencji foto, grzebałyśmy w archiwach i wybierałyśmy zdjęcia, które trzymam do tej pory. Mam je też poskanowane i zarchiwizowane.

Iza prowadziła także pamiątkowe zeszyty, w których zapisywała różne wspomnienia, wklejała wycinki z gazet i zdjęcia. Część tych materiałów można znaleźć na stronie poświęconej Annie Jantar: http://www.annajantar.info.pl

Osią tej strony jest Forum, na którym pojawiają się wciąż świeże wpisy fanów. Kiedy Iza wyjeżdżała do Anglii, bała się, że nie da rady administrować stroną i postanowiła wybrać sobie pomocnika. – Moderatorem został 16-letni wówczas Przemek, co jest dowodem na to, że piosenki Ani wciąż zachwycają nie tylko mnie, ale i kolejne pokolenia. Na pewno jej repertuar odżywa w nowych aranżacjach, w nowych wykonaniach, np. córki Natalii oraz innych artystów. Przemek cały czas świetnie się sprawuje w roli moderatora i nieustająco zaskakuje mnie ogromną wiedzą na temat Anny i jej twórczości.

W cieniu ich śmierci

Trudno wierzyć w zwykły zbieg okoliczności, jeśli krzyżuje się tyle zdarzeń. Nie tylko daty śmierci Anny oraz Jarosława układają się dziwnie. W tegoroczne Święto Zmarłych Iza ma kogo wspominać – Ania, Jarosław. Jest jeszcze ktoś – Mirosław Breguła, wokalista zespołu Universe, który trzy lata temu nagle… się powiesił. Dokładnie 2 listopada. To był także dobry „muzyczny” znajomy Izy. Wciąż ma w pamięci jego piękny pogrzeb, na który pojechała do Chorzowa.

 

Moje spotkanie z Izą odbywa się w cieniu świeżej śmierci – spotykamy się dobę po tragicznym skoku 27-latka w County Mall. Wzdrygamy się, zadzierając głowę do góry i wodząc wzrokiem po szlaku, który wyznaczył samobójca. Zwykle tłoczna galeria handlowa tego dnia wydaje się opustoszała i wyciszona.

Są też sploty zdarzeń szczęśliwych. Kiedy pytam o ciekawostki związane z życiem rodziny Kukulskich, Iza przypomina sobie, że Natalia obchodzi urodziny razem ze swoim przyrodnim bratem Piotrem 3 marca. Pamięta także jeden z pierwszych dni na Wyspach – kiedy wsiadając do auta znajomego, usłyszała dobrze znaną, a tak dawno niesłyszaną piosenkę Universe:

Miliony zranionych serc
Żałobą pokryły się
Pytając, kto odważył się

To fragment piosenki poświęconej idolowi Mirka Breguły – Johnowi Lennonowi.

Tacy byliśmy jeszcze wczoraj

Mirka Bregułę i Henia Czicha Iza poznała w 1985 r. Obracała się już wtedy w muzycznym światku, jeździła na różne koncerty. Po jednym z nich z koleżanką poszły po autografy, prócz których otrzymały zaproszenie na jeszcze jeden koncert. Była zaskoczona „normalnością” tych muzyków oraz taką mało gwiazdorską chęcią do podtrzymywania znajomości. W dobie, w której nie było Internetu, Facebooka, SMS-ów, pisało się listy. Zwykłe, odręczne, wysyłane pocztą. A że ze Śląska, skąd pochodzili Mirek i Heniek, do Ostrowi Mazowieckiej, gdzie mieszkała Iza, był niezły kawał drogi, to właśnie listy były najłatwiejszą formą komunikacji. Listów tych było sporo, tym bardziej że koleżanka Izy, Hania, założyła w Siedlacach fanklub Universe. Korespondencja utrzymywała się dość długo, ale w końcu i drogi dziewczyn się rozeszły, i listy z muzykami się urwały. Niespodziewanie kontakt został odnowiony ponad trzy lata temu. Ktoś powiadomił Izę, że Universe ma grać w jej rodzinnym mieście. Czuła, że nie może jej tam nie być. Oczywiście spotkali się po koncercie, rozmawiali. Mirek skarżył się na różne dolegliwości, mówił o czekającej go operacji. Unikali tematu jego uzależnienia od alkoholu. Woleli, żeby było tak, jak kiedyś, jak „wczoraj”. Któreś z nich powiedziało: „Musimy szybko spotkać się znowu, bo jak się po tylu latach znaleźliśmy, to już nie możemy się zgubić”. Kolejne „spotkanie” odbyło się – niecałe cztery miesiące później, na pogrzebie Mirka.

„Bierzmy to, co los nam dał”

– w jednej z piosenek śpiewała Anna. I taką filozofię życiową wyznaje Iza. Przez tyle lat kręcąc się blisko świata muzycznego, wie, że nie ma gwarancji szczęścia, że nie zawsze marzenia się spełniają, że trudno jest stworzyć „swój prywatny raj”, o którym śpiewała Anna Jantar. Niezależnie od tego, gdzie się jest, z kim się jest i co się robi, trzeba być człowiekiem i zachować godność. Dobrze mieć też jakiś swój życiowy wzorzec, z którego można czerpać mądrość. Iza odnajduje ją w wywiadach z Anną Jantar, do których często wraca:

To właśnie dzięki nim poznałam Annę jako cudownego i ciepłego człowieka kochającego wszystkich ludzi, kochającego życie. Każdego dnia o niej pamiętam. Mimo zmieniającej się mody muzycznej wciąż wracam do nagrań Anny. Jej piosenki towarzyszą mi w różnych momentach mojego życia. Każdego dnia chcę być taka jak ona – pogodna, serdeczna i dobra dla innych.

Na szacunek od innych Iza sobie chyba zasłużyła. Uśmiecha się na wspomnienie swoich uczniów z polskiej szkoły, gdzie uczyła geografii i angielskiego, oraz kolegów z pracy, którzy wciąż dopytują, kiedy wraca.

Pytana o plany i marzenia na przyszłość, skarży się sama na siebie, że z powodu wyjazdu do Anglii stanęła w miejscu i zaniedbała trochę swoją pasję: – Marzy mi się przebudować stronę, żeby Ania ożyła na niej na nowo i przemówiła do większej rzeszy młodych ludzi. Na to jednak ciągle brakuje mi czasu, bo dużo i ciężko pracuję w domu opieki w Horley.

Może więc wśród naszej społeczności znajdzie się ktoś, kto też darzy Annę Jantar ogromnym sentymentem albo na tyle zaciekawił się osobą tej piosenkarki, że chciałby wesprzeć Izę w jej pasji?

Komentarze 

 
0 #4 MAJA 2011-03-16 20:46
JA TAK JAK PANI UWIELBIAM ANIE JANTAR. JEJ GŁOS,SPOSOB PORUSZANIA SIE NA ESTRADZIE...JEST PIEKNA KOBIETA Z WIELOMA PIEKNYMI PRZEBOJAMI...
Cytować
 
 
+3 #3 Dorota69 2010-11-18 19:40
Izo tak bardzo zazdroszcze odwagi-we wrzesniu 1980r bylam pod drzwiami Panstwa Kukulskich ale zabraklo mi odwagi zeby zapukac....Serdecznie dziekuje za cudowna strone i za wszystko co robisz aby pamiec o Ani trwala Pozdrawiam goraco
Cytować
 
 
+3 #2 Renata 2010-11-04 23:27
Pozdrowienia od redakcji dla wszystkich fanów Anny Jantar, którzy zechcieli tu zajrzeć i powspominać z Izą :)
Cytować
 
 
+2 #1 Monika 2010-11-02 11:32
Pozdrowienia dla Izy i wszystkich sympatyków Anny Jantar.
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Informacje z Polski

Wiadomości WP - Wiadomości - Wirtualna Polska

Sonda

Od jakiegoś czasu możemy oglądać polskie filmy w kinach UK. Na który z dotychczas wyświetlanych wybrałeś się najchętniej?








Aktualna pogoda

Kalendarz i waluty

Polecamy

Przygotowania do GCSE i AS-level z języka polskiego w Szkole Sobotniej w Crawley. Soboty, 9.15-11.45.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Reklama

Aktualnie na stronie 10 gości 
Reklama
Reklama

Twoja REKLAMA
ZAPRASZAMY DO REKLAMY w info PL. O naszą ofertę zapytaj przez: reklama@sussex.info.pl lub zadzwoń:07725908836
Nawigacja:   Strona główna Start Temat miesiąca Iza Parynow - co zesłał los, trzeba będzie stracić