Click on the slide!

Szkoła w Crawley

Polska Szkoła Sobotnia w Crawley cieszy się ogromną popularnością. W tej chwili uczy się w niej 270 niepełnoletnich uczniów. Dorośli zaś mogą się uczyć angielskiego.

Polska Szkoła w Crawley rozwija się tak prężnie, że brakuje miejsc. Potrzeba więcej kadry.

Dalej
Click on the slide!

Arundel Castle

Wspaniały zamek prawie sprzed tysiąca lat, z mnóstwem eksponatów i przepięknym ogrodem, to nie jedyna atrakcja Arundel.

Wycieczka do Arundel to wspaniały pomysł zarówno na pogodę jak i w czasie deszczu. Czas szybko zleci na zwiedzaniu miasta,…

Dalej
Click on the slide!

Polish Heritage Day

Lokalna społeczność polonijna zachęcona zaproszeniem Ambasady RP w Londynie mobilizuje się do wspólnej organizacji festynu.

6 maja w miejscu zajęć Polskiej Szkoły Sobotniej w Crawley odbędzie się festyn edukacyjno-rekreacyjny "Z biegiem Wisły".

Dalej
Frontpage Slideshow (version 2.0.0) - Copyright © 2006-2008 by JoomlaWorks
Dzisiaj jest: 20 Listopad 2017
Imieniny: Edyta, Edmund, Anatol
Polish (Poland)English (United Kingdom)

Teatr Włóczykij w Sussex - wywiad

czwartek, 03 maja 2012 21:40 Renata Jarecka

Teatr Włóczykij z Londynu odwiedził już kilka razy dzieci mieszkające w regionie Brighton, Crawley i Hastings.

„Włóczykij” jest polskim teatrem obwoźnym, który powstał w roku 2011 i podbija serca dzieciaków na Wyspach. Nie tylko dziecięce serca, bo i dorośli doceniają wkład pracy, pomysł i wspaniałe przesłanie spektaklu „Przygody jeża spod miasta Zgierza”. O swoim teatrze, spektaklu pt. „Przygody jeża spod miasta Zgierza” i kolejnym projekcie dla dzieci opowiedziała nam aktorka i reżyserka, Ewa Zielińska.

 

 

 

– Czy zawsze grała Pani w sztukach dla dzieci?

Znaczna część mojego aktorskiego życia to praca dla dorosłych. Ale w czasie studiów we Wrocławiu wraz ze swoimi kolegami zrobiliśmy projekt bajek interaktywnych dla dzieci. Projekt przygotowaliśmy, ale go nie wykonaliśmy. Ja zaraz wyjechałam na dwa lata do Anglii, a potem do Nowej Zelandii, gdzie studiowałam reżyserię. Moja zawodowa podróż zrobiła się więc trochę pogmatwana, bo i grałam, i reżyserowałam – wtedy dla dorosłych. Aż założyłam rodzinę i zrealizowałam projekt skierowany do dzieci.

– Co dał Pani pobyt w Nowej Zelandii?

Byłam tam prawie sześć lat. Uczyłam się reżyserowania, ale też i grałam. Potem miałam swój teatr, który się nazywał Lab Theatre. Doświadczenia stamtąd przywiozłam do Polski, do Ośrodka Praktyk Teatralnych Gardzienice, gdzie i grałam, i koordynowałam pracę grupy studenckiej, i byłam asystentką reżysera Włodzimierza Staniewskiego.

– Jak znalazła się Pani ponownie w Anglii?

Mój partner dostał tutaj pracę. Potem urodził mi się syn, więc przez jakiś czas nie mogłam występować w teatrze, tylko przez 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu pracowałam w zupełnie nowym zawodzie ;)

– Rozumiem, że synek był też motorem dalszych Pani zawodowych działań, które zaowocowały założeniem teatru Włóczykij?

Ulubioną historią, którą czytałam synowi, były właśnie "Przygody jeża spod miasta Zgierza" Wandy Chotomskiej. I za każdym razem, kiedy czytałam tego „Jeża...”, myślałam: „Trzeba zrobić spektakl!”. I znowu powtarzałam w myślach: „Trzeba zrobić spektakl!”. Aż w końcu myśl ta dojrzała na tyle, że wypowiedziałam ją głośno i wzięłam się konkretnie do działania.

– Ile razy wystawiła już Pani Jeża spod miasta Zgierza?

Na mojej stronie internetowej teatr.co.uk mam nawet spis szkół, które teatr odwiedził, ale policzyć, ile razy wystawiłam „Jeża...” jest dość trudno, bo w niektórych szkołach jest tak dużo dzieci, że graliśmy to przedstawienie po kilka razy. Na pewno setkę już przekroczyłam.

– I nie znudziło się Pani tyle razy odgrywać tę samą historyjkę?

Absolutnie nie, bo za każdym razem przedstawienie jest... inne. Teatr to zawsze aktor i widz, więc zmiana widzów już wpływa na to, że ta sama sztuka w nowym miejscu, z nową widownią jest zupełnie inna.

– Jeż spod Zgierza odwiedził też dzieci w Polsce, więc ma Pani możliwość poznania reakcji dzieci polskich w kraju i na emigracji. Czy ich zachowania czymś się różnią?

Bardzo często dzieci kończą zdania. Tekst jest rymowany, więc można się domyśleć końcówki wersów, a ja specjalnie robię pauzę, żeby dać dzieciom szansę takiego pełniejszego udziału w sztuce. Daje się jednak zauważyć, że w Anglii jest z tym trochę inaczej, bo dzieci mają mniejszy zasób polskich słów, który nie wrzuca im się tak automatycznie jak w Polsce. Jest to zrozumiałe, bo niektóre dzieci są dwujęzyczne, niektóre z drugiego pokolenia, więc ich znajomość języka polskiego jest na różnym poziomie. Dla nich udział w przedstawieniu jest to więc bardziej przygoda teatralna niż językowa.  I ja to rozumiem. Ale zdarza się też czasem, że dzieci tych zdań nie kończą z innego powodu – bo na przykład w szkole otrzymały wcześniej listę zakazów, czego nie powinno się robić w teatrze – że się nie rozmawia, że nie wolno krzyczeć, nie wolno klaskać, a ja właśnie chcę je zachęcić do odzywania się, do reagowania, współuczestniczenia w tym, co się właśnie odgrywa na tej scenie.

– A jeśli chodzi o odbiór emocjonalny? Czy odbiór spektaklu przez widzów za granicą czymś się różni od odbioru w Polsce? Czy do dzieci na emigracji bardziej przemawia obraz jeża, który błąka się po świecie w poszukiwaniu domu?

Dzieci znają swoją sytuację, że w większości nie mają na miejscu dziadków i babć, cioć i wujków. Zdarzył mi się taki jeden smutny raz, z uzewnętrznieniem emocji u rodzeństwa, które nie mieszkało tu z mamą, lecz z samym tatą. Ewidentnie są też w czasie spektaklu takie chwile, że część dzieci utożsamia się z tym jeżem wędrującym po świecie.

– A czy i Pani nie utożsamia się z jeżem-tułaczem? Chyba też Panią rzucało po świecie i ma Pani za kim tęsknić w Polsce?

O, tak! Oczywiście. Pochodzę z Lubogoszczy koło Sławy w województwie lubuskim i mam też rodzinę w województwie dolnośląskim, więc jest za kim tęsknić. Tęskni mi się też za teatrem w kraju, za przyjaciółmi, za wsią – bo mieszkałam na wsi, za tym, że pachnie – bo przecież w Londynie idzie się do parku i nic nie pachnie – więc nie wytrzymuję i czasem muszę robić sobie z „Jeżem...” wypady na trasy w Polsce.

– Czy pamięta Pani jakąś szczególnie zabawną sytuację, która wydarzyła się na którymś przedstawieniu?

Spektakl zaczyna się od tego, że jeż wychodzi i obserwuje dzieci - przygląda się, kto tu jest. Nic nie mówi i po chwili chowa się w swoje jeżyny. Potem pojawia się i toczy się cała opowieść, po czym następuje finał bardzo podobny do początku, bo jeż tak samo wychodzi, ale tym razem po to, żeby pożegnać się z dziećmi. W jednej ze szkół pewien chłopiec z pierwszego rzędu – może z pierwszej klasy, a może z zerówki – nagle do drugiego kolegi mówi „Ty, patrz! Leci od początku!”.

– Stop- jeż jak pauza w DVD czy w komputerze?...

Zupełnie inne pokolenie nam rośnie. Pokolenie zwalniania, przyspieszania lub zatrzymywania akcji na pilocie...

– Prócz spektaklu oferuje też Pani dzieciom warsztaty teatralne. Co się dzieciom najbardziej na nich podoba?

Możliwość zajrzenia na zaplecze, obejrzenia rekwizytów. To, że mogą sobie pogadać, wygadać na temat spektaklu, wyrzucić z siebie to, co widziały, przeżywając go w ten sposób jeszcze raz. Poprzez podróż jeża dzieci mówią też o sobie i pokazują także jeża i swoje emocje – są takie momenty, że chce im się płakać, ale przez większość czasu się uśmiechają czy wręcz śmieją.

– W jakim wieku spotyka się Pani z najlepszym odbiorem przedstawienia?

Nie da się tego w ten sposób powiedzieć, bo widzowie w każdym wieku zupełnie co innego wynoszą. Dla najmłodszych jest to często pierwsza przygoda z teatrem w ogóle, więc odkrywają, że pojawia się ktoś, kto udaje jeża, że zgromadzonych jest wokół jeża mnóstwo rekwizytów, które też mogą odgrywać różne role. Im starsze dzieci, tym więcej wyniosą wartości językowych – choćby podświadomie.

Nie oszukujmy się też – w czasach telewizji i komputerów dzieci w ogóle mają słaby kontakt ze sztuką teatralną, a na emigracji – jeszcze bardziej...

Tak. Dlatego nawet dla uczniów z polskich szkół w wieku -nastu lat takie przedstawienie będzie czymś innym. Oni też mogą szczególnie skorzystać z warsztatów, bo mając większą wiedzę o świecie, mogą o więcej zapytać, ukierunkować nawet te nasze warsztaty za pomocą wywiadu ze mną.   Muszę też dodać, że wspaniałą widownię na przedstawieniach pozaszkolnych, np. w POSK-u, tworzą także rodzice. Są oni zwykle zachwyceni i samym spektaklem, i jego odbiorem przez własne dzieci. Na mojej stronie można zresztą przeczytać ich komentarze.

– Czy można powiedzieć, że polskie dzieci w całym Zjednoczonym Królestwie miały okazję obejrzeć spektakl?

Punktowo tak, szczególnie w Anglii – choć wcale nie w samym Londynie i okolicach. Jesienią ruszam jeszcze w trasę objazdową po Szkocji.

– Przypuszczam, że na „Jeżu” nie zakończy Pani swojej działalności. Zdradzi nam Pani, jakiej historii można się spodziewać w następnym spektaklu teatru Włóczykij?

To, nad czym pracuję jest – jak ja to nazywam – zarobione, ale się jeszcze nie upiekło. Mogę jednak już nie tylko zdradzić, co to będzie za przedstawienie, ale i zaprosić na nie wszystkie dzieci w Crawley. Skompilowałam piękne językowo teksty, różne łamańce językowe i tworzę kabaret dla dzieci o języku polskim, który na razie nazwałam „Para buch, koła w ruch, czyli kabaret na długiej przerwie”. Będą też oczywiście piosenki, będzie kolorowo i wybuchowo – na pewno spodoba się wszystkim dzieciom mniej więcej od lat trzech w górę.

– Jestem pewna, że także widzom w Crawley spodoba się spektakl o jeżu i zechcą zaprosić teatr Włóczykij na kolejną przygodę. Do zobaczenia już wkrótce!!!

 

Jeż szuka rodziny i ją w końcu znajduje, o czym wiemy, ale dajmy i naszym dzieciom przejść tę kolczastą drogę w poszukiwaniu odrobiny ciepła od bliskich. Na pewno nikt nie pożałuje, jeśli na to przedstawienie się wybierze. Pozwólcie dzieciom zobaczyć prawdziwy teatr, z piękną scenografią i rekwizytami oraz poznać niesamowitą aktorkę i reżysera tego spektaklu – Ewę Zielińską.

Od lat trzech do... 103

Na przedstawienie zapraszamy wszystkie dzieci z Crawley – od trzeciego roku życia wzwyż. Zachęcamy do obejrzenia spektaklu nawet i starsze dzieci, które nie miały zapewne zbyt wielu okazji, by zetknąć się z prawdziwym teatrem oraz z przedstawieniem w języku polskim. Zapraszamy także towarzyszących dzieciom dorosłych, choć oczywiście można też pozostawić dzieci na czas spektaklu i wrócić po nie po zakończonym przedstawieniu i warsztatach teatralnych, w czasie których dzieci będą miały okazję zobaczyć teatrzyk od środka – z oglądaniem rekwizytów włącznie.

Więcej o teatrze Włóczykij i spektaklu „Przygody jeża spod miasta Zgierza” na stronie: http://teatr.co.uk/

Koniecznie też zajrzyjcie na stronę ze zdjęciami ze spektaklu.

Najblizsze przedstawienie Teatru Włóczykij planujemy na 9 grudnia 2017 r. w Polskiej Szkole Sobotniej w Crawley. Zobaczymy wówczas przedstawienie "Para buch, koła w ruch".

 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Informacje z Polski

Wiadomości z kraju i ze świata – wszystko co ważne – WP

Sonda

Jakie działania zamierzasz podjąć w związku z Brexitem?






Aktualna pogoda

Kalendarz i waluty

Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Reklama

Aktualnie na stronie 80 gości 
Reklama
Reklama

Twoja REKLAMA
ZAPRASZAMY DO REKLAMY w info PL. O naszą ofertę zapytaj przez: reklama@sussex.info.pl lub zadzwoń:07725908836
Nawigacja:   Strona główna Wydarzenia Dla dzieci Teatr Włóczykij w Sussex - wywiad